Brak torów offroad w Polsce

Polska jest sporo ponad 30 milionowym krajem, gdzie jest dużo osób, które chcą się wyszaleć akurat za „kółkiem”. Wiele się mówi, że droga to nie tor wyścigowy, tylko co zrobić, gdy nie ma u nas czegoś takiego jak tory samochodowe.

Offroad w Polsce na bezdrożach

offroadMamy kilka małych torów, gdzie długość jest mniejsza niż 1 kilometr. Jasne, można pojeździć, poćwiczyć, jednak prędkości są bardzo małe. Co więc z tym zrobić? Najlepiej wybudować z jeden lub dwa tory samochodowe z prawdziwego zdarzenia. Sceptycy powiedzą, że nie utrzyma się to, a ja powiem, że nie ma opcji, żeby dwa duże tory się nie utrzymały. Sporty ekstremalne w naszym kraju są popularne, a ludzie chcą mieć gdzie się wyszaleć. Jeżeli chodzi o offroad w Polsce to jest dużo łatwiej, ponieważ wystarczy pojechać na bezdroża, których u nas jest pod dostatkiem. A jeżeli chodzi o precyzyjną jazdę na torze wyścigowym to niestety, większość ludzi, którzy uważają, że droga i tor to to samo już leży dwa metry pod ziemią. Pieniądze na mega inwestycje takie jak dziesiąta galeria handlowa w mieście, nowy wielki dworzec pkp w jakiejś małej miejscowości lub najdroższy stadion na świecie się znajdują. A żeby utworzyć tor wyścigowy, który spełniałby normy pod imprezy takie jak drifting (Chociaż tutaj chyba nie ma specjalnych wymogów), MotoGP, Formuła 1, WSBK, Porsche cup. Imprez jest naprawdę dużo i one ściągają bardzo dużo ludzi. Nawet zielone piekło zaczęło upadać dopiero, gdy stwierdzono, że nie będzie tam większych wyścigów.

Jednak tam jest to nitka o długości 27 kilometrów. A my mówimy o torze wyścigowym mającym długość do pięciu kilometrów więc może 20 % zielonego piekła.