Dom weselny na Sylwestra się nie postarał

To miał być niesamowity Sylwester. Zwykle spędzaliśmy go sami, albo w gronie bliskich znajomych na domówkach. Każdy przynosił coś do jedzenia i picia, muzykę włączaliśmy z komputera i tak sobie spędzaliśmy czas. O północy wychodziliśmy na dwór i patrzeliśmy na fajerwerki, czasem sami nawet kilka odpalaliśmy, ale nic specjalnego. W tym roku mój mąż oznajmił, że wybieramy się na bal.

Jak wypadła nasza przygoda z domem weselnym?

dom weselnyJest niedaleko nas dom weselny w Warszawie, który organizuje sylwestrową zabawę. Ma być elegancko i stylowo, dobry szampan, modnej sukienki i garnitury,wykwintne jedzenie i pokaz fajerwerków. Nigdy nie byłam na takim balu, więc bardzo się cieszyłam na tę okazję. Kupiłam sobie ładną sukienkę z błyszczącego materiału, założyłam biżuterie, którą dostałam na pierwszą rocznicę ślubu, wzięliśmy zaproszenia i ruszyliśmy. Sala weselna nie zrobiła na mnie dobrego pierwszego wrażenia. Wyglądała jak każda inna, ale liczyłam, ze będzie na Sylwestra jakoś przystrojona, także z zewnątrz.

Kiedy weszłam było już trochę lepiej, chociaż miałam lepsze dekoracje na swoim ślubie, niż tutaj. Myślałam, ze będzie coś ekstra, a tutaj tylko zwykłe balony, serpentyny i wazony z kwiatami. Jedzenie też nie było najlepsze. Nie było żadnego wyboru. Na pierwsze danie był rosół z makaronem, potem było jedno danie z mięsa i jedno wegetariańskie do wyboru, a tak poza tym to były same przekąski, koreczki, kanapeczki i coś słodkiego. Ciężko było się tym najeść i dotrwać do północy, nie mówiąc już o dalszej zabawie.

Sala bankietowa się nie postarała. Przynajmniej fajerwerki były ładne. Wyszliśmy z mężem koło pierwszej w nocy, głodni i niezadowoleni. Mieliśmy nadzieję na świetną zabawę, ale byliśmy tylko rozczarowani. W następnym roku chyba wrócimy do tradycji zabawy w domu.