Odziedziczyłem rodzinną firmę z nagrobkami

Moi rodzice produkowali ekskluzywne nagrobki na terenie Warszawy. To było całe ich życie. Już jako dziecko poświęcali mi bardzo mało czasu. Byli doszczętnie pochłonięci swoimi obowiązkami.

Praca w firmie produkującej nagrobki to niezły rodzinny biznes

nagrobekPo ich odejściu okazało się, że przepisali na mnie cały swój rodzinny biznes. Ja z wykształcenia byłem muzykiem i kompletnie mi to nie odpowiadało. Jednak musiałem spełnić ich ostatnią wolę. Nagrobki miały stać się także moim pomysłem na życie. Wielkim plusem był fakt, że wszyscy pracownicy mnie bardzo dobrze znali i każdy z nich znał doskonale zakres swoich obowiązków. To było wielką zaletą. We wszystkie formalności wdrożył mnie nasz księgowy. Jeden dzień zajęło mi zrozumienie wszystkim umów oraz klauzur. To było prawdziwe wyzwanie. Na początku było bardzo ciężko. Całe województwo mazowieckie miało nasze produkty. Wiele klientów indywidualnych potrzebowało naszych rzeczy. Swego czasu zyskaliśmy naprawdę dużą popularność. Miałem pełne ręce roboty. Często zdarzały się zamówienia na nagrobki siedlce podwójne. Te stanowiły bardzo ważny element grobu dla ludzi, którzy żyli w małżeństwach. Od czasu do czasu zdarzały się różne dziwne sytuacje. Na szczęście takie sprawy bardzo szybko zostawały rozwiązane przez nasza kadrę. Pewnego dnia dostaliśmy zaproszenie na szkolenie do Warszawy. Tam chcieli nam pokazać jak sprzedaje się nagrobki z granitu szwedzkiego. Jednak uznałem, że jest to zbędna fanaberia, a nasi pracownicy nie muszą zdobywać takich umiejętności. Ich doświadczenie było już bardzo duże.

Niektórzy pracowali u nas od samego początku. Takich ludzi musiałem odpowiednio wynagradzać. Ich wyniki znacząco przewyższały postępy młodszych kolegów z branży. Cieszyłem się, że mogę mieć taką zgraną ekipę.