Tłumaczenia pisemne, czy tłumaczenia konferencyjne?

Niedawno w Internecie natknąłem się na dyskusję kilku zawodowych tłumaczy. Debatowali oni na temat najprzyjemniejszych zleceń, najciekawszych form ich pracy oraz satysfakcji  z wykonywanego zawodu. Na czytaniu tej rozmowy spędziłem dobre parę godzin i odkryłem wiele niespodziewanych faktów dotyczących pracy zawodowego tłumacza.

Tłumaczenia kabinowe – dla kogo jest ta usługa?
Zacznijmy od tego, że dyskutujący podzielili się na dwa obozy – jedni uważali, że tłumaczenia pisemne pod każdym względem przewyższają tłumaczenia ustne, np. tłumaczenia konferencyjne. Drugi zaciekle bronili argumentu, że dopiero tłumaczenia symultaniczne ukazują kunszt, wiedze i umiejętności danej osoby. Z mojej perspektywy, jako wieloletniego tłumacza konferencyjnego oraz pisemnego bardziej optowałbym po stronie tych drugich – dopiero gdy siedzisz w malutkim dźwiękoszczelnym pomieszczeniu podczas tłumaczenia kabinowe a wszystko w tym momencie zależy od Ciebie, nie można nacisnąć backspace i zacząć od początku, dopiero wtedy gdy wszystko pójdzie zgodnie z planem czujesz spełnienie zawodowe, dopiero wtedy czujesz że żyjesz.tłumaczenia kabinowe
Oczywiście tłumaczenia konferencyjne to ogromna odpowiedzialność. Nie ma, że boli głowa, że wyłączę komputer a tłumaczenie poczeka do jutra. Tam musisz dać z siebie wszystko. Tłumaczenia symultaniczne mają to do siebie, że w pewnym momencie zaczyna plątać ci się język, ręce drżą a w głowie brakuje słów – właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa sztuka improwizacji. To, czy umiesz wyjść z twarzą z takiej kryzysowej sytuacji świadczy o tobie jako o dobrym albo o słabym tłumaczu. A przecież podczas tłumaczenia kabinowego zawsze masz drugą osobę do pomocy, która zawsze chętnie przejmie przekład za ciebie a potem… rozpowie wszystkim w branży, jakim jesteś panikarzem i nieudacznikiem. No chyba, że potrafisz wziąć głęboki oddech i dokończyć zaczęte już tłumaczenie symultaniczne z wysoko podniesioną głową, bez stresu, władając najbardziej zaawansowanym słownictwem i strukturami.
Mi, odpukać, nigdy nie zdarzyła się taka wpadka. Może dlatego też obiema rękami podpisuje się pod twierdzeniem, że tłumaczenia konferencyjne są doskonałym sprawdzianem, który każdy szanujący się tłumacz powinien zdać!