Wędrujący magik

Opowiem wam pewną historię, która krąży w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie, nawet mój świętej pamięci pradziadek nie wie, kiedy dokładnie powstała ta historia, oraz kiedy miała miejsce, zawsze mówił tylko, że były to czasy gdzie miecze, łuki i magia rządziły światem.

Wielu magików wędruje po świecie i szuka zarobku

IluzjaByła to piękna kraina rodem z książek i filmów fantasy, zielone pola, kilka domków i wielki zamek nieopodal. Co roku o tej samej porze, czyli równo w południe przyjeżdżał do nas mag, a w zasadzie magik. Był to ubrany w szary płaszcz i szpiczasty kapelusz, broda jego siwa sięgająca aż do pasa. Jego pokazy iluzjonistyczne wyglądały naprawdę świetnie. Zawsze gdy przyjeżdżał do naszej wioski to wieczorem odbywał się festyn, wraz ze znajomymi udaliśmy się na niego. Show się jeszcze nie zaczęło, więc poszliśmy do pobliskiej karczmy napić się miodowego piwa. Gdy opróżniliśmy nasze kufle i wyszliśmy na zewnątrz gro ludzi stało już przy czarodzieju. Pokaz iluzji który się odbył był niesamowity, odpalił wielkie fajerwerki, które układały się w przeróżne postaci i figury. Nagle niebo pociemniało, zrobiło się jakby chłodniej. Myśleliśmy, że to kolejne pokazy magii w wykonaniu czarodzieja, jednak on nie wyglądał na zadowolonego. Nagle na czarnych koniach przyjechały zakapturzone postacie. Czarodziej nagle wyjął wielką ,drewnianą, białą różdżkę i uderzył nią w ziemie. Nagle wszystko się zmieniło, ludzie z całej wioski obudzili się na trawie, jednak nie było już budynków a czarodziej zniknął i nigdy więcej go podobno nie widzieli.

Co było dalej? Nikt tego nie wie, na tym kończy się ta opowieść i nikt nie wie co stało się z wioską i czarodziejem, ale podobno nasza rodzina ma korzenie w tej tajemniczej wiosce.
Więcej informacji można znaleźć na stronie http://panzabek.pl