Z nadwagą pomógł mi trener personalny z Warszawy

Od dłuższego czasu borykam się z lekką nadwagą. Może i nie jest to żaden stan chorobowy, ale na pewno nie żyje mi się komfortowo z dodatkowym obciążeniem. Postanowiłam, że muszę coś z tym zrobić, choć momentów takich postanowień było naprawdę wiele i nic z tego nie wychodziło. Zaczęłam od zapisania się na siłownię. Jednak czy miałam w ogóle czas na nią chodzić?

Trener personalny i nasza wspólna praca 

skuteczny trener personalny z WarszawyOj, było bardzo ciężko, bo przecież po ośmiu godzinach pracy nie ma mowy o tym, żeby nie być zmęczonym. A już nie mówię o tym, jak wiele rzeczy do zrobienia na mnie czekało. Dlatego właśnie moje wizyty na siłowni nie były zbytnio regularne. Miałam pewne wyrzuty sumienia, ale natychmiast potrafiłam znaleźć sobie wymówkę. Tak samo było z dietą, jedzenie czegoś niedozwolonego motywowałam tym, że przecież i tak nie miałam czasu żeby sobie coś innego przyrządzić. Kiedyś udałam się w końcu na tę siłownię, skoro i tak już karnet wykupiłam, a miesiąc dobiegał końca. Nie wiedziałam w zasadzie od czego zacząć, wszystko wyglądało na takie trudne. Obserwowałam co robią inni ludzie, dzięki temu łatwiej było mi wybrać. Standardowo poszłam pobiegać i włączyłam sobie bieżnię. Nie powiem, żeby bieganie to było moje ulubione zajęcie. Męczyłam się niesamowicie, nie wiedziałam jak dalej ćwiczyć. Podszedł do mnie pan w czerwonej koszulce i powiedział, że chyba nie mam zielonego pojęcia co tu robić. Oczywiście się z nim zgodziłam, a na koszulce przeczytałam, że jest trenerem personalnym. Było mi trochę wstyd z nim rozmawiać, bo ja naprawdę nie znałam się na rzeczy. Z dzisiejszej perspektywy mogę powiedzieć, że skuteczny trener personalny z Warszawy, konkretnie z mojej siłowni naprawdę pomógł mi rozpocząć skuteczną walkę z niechcianą nadwagą. Przede wszystkim wyszczególnił mi od razu jakie błędy powielam, ale na szczęście znalazło się również kilka pozytywnych kwestii w moim działaniu. Mogę powiedzieć każdemu kto chce się podjąć tej walki w pojedynkę, że nie warto. Przecież po to są trenerzy personalni, żeby faktycznie móc nam pomagać i przekazywać swoją wiedzę na temat żywienia i ćwiczeń.

Choć na początku byłam zażenowana tym, że trener wie doskonale, że nie stać mnie na wiele wysiłku, to dzisiaj na pewno nie żałuję, że wtedy do mnie podszedł. Na pewno będę dalej kontynuować wprowadzanie dobrych nawyków do mojego codziennego dnia. Nikt z kim mam do czynienia nie może przy mnie powiedzieć złego słowa na trenerów personalnych, mi pomógł.